|
|
08-12-2007 XI Maraton Puszczański KB Droga Oprócz mniejszych i większych imprez biegowych, ujętych w oficjalnym kalendarzu, niektóre grupy biegowe mają swoje własne, kameralne biegi, które, choć, wydawać by się mogło, nie mają dużego znaczenia na arenie rywalizacji, na stałe wpisane są jednak w klubowy kalendarz. Taką imprezę ma również zaprzyjaśniony z nami KB Droga, a jest nią rozgrywany nieprzerwanie od 11 już lat, Maraton Puszczański.
Trasa tego biegu wiedzie szlakami Kampinoskiego Parku Narodowego, w różnych wariantach, które są zmienne w kolejnych edycjach. Co roku przygotowywanych jest kilka wersji trasy o różnym kilometrażu, tak, aby umożliwić udział w imprezie także tym, dla których dystans maratoński w puszczańskich ostępach stanowiłby zbyt wielkie wyzwanie. Za przebieg trasy, oraz organizację czasu po biegu, odpowiedzialny jest Ours brun, wywodzący się przecież z KB Droga.
W tym roku, obszarem naszych działań była środkowa część Puszczy Kampinoskiej, zawierająca się pomiędzy Granicą, gdzie znajdowała się nasza baza, Famułkami Brochowskimi i Królewskimi, oraz wiodącą przez bagna i rozlewiska, historyczną Drogą Kacapską. Start i meta znajdowały się w Granicy, tam też zakończyliśmy imprezę. Tak poprowadzona trasa obejmowała charakterystyczne dla Puszczy, rozciągające się równoleżnikowo obniżenie, będące pradoliną Wisły, wraz z sąsiadującymi z nim pasami wydm pochodzenia polodowcowego. Taki układ krajobrazowy ukształtował się w okresie ostatniego zlodowacenia. Obecnie wydmy, nie raz dość znacznie wyniesione ponad poziom morza, porastane są przez lasy sosnowe i sosnowo-dębowe z grupy borów i borów mieszanych, natomiast leżące pomiędzy nimi, rozległe obniżenie, stwarza warunki dla egzystencji dla roślinności bagiennej, z dominującymi tu zbiorowiskami leśnymi z grupy olsów i olsów jesionowych oraz brzezinami bagiennymi i nieleśnymi turzycowiskami.
Trasa tegorocznego Maratonu Puszczańskiego opierała się na zasadniczej, 31-kilometrowej pętli, wiodącej z Granicy, początkowo zielonym, a potem niebieskim szlakiem przez wydmy do Famułek Brochowskich, następnie drogą asfaltową na północ, w poprzek pradoliny Wisły, do Famułek Królewskich. Tam, maratończycy, mający do pokonania dystans 43km, ruszali na dodatkową pętlę, aby powrócić z niej znów na trasę pętli zasadniczej, która z Famułek Królewskich wiodła czerwonym szlakiem, czyli skrajem pradoliny w kierunku wschodnim, aby po około 10km i osiągnięciu Demboskich Gór i skrzyżowaniem się ze szlakiem żółtym, odbić znów na południe, Drogą Kacapską zmierzając w kierunku Granicy. Istniała możliwość częściowego skrócenia trasy zasadniczej, wówczas pętla zamykała się w 26km.
11. Maraton Puszczański KB Droga, odbył się w sobotę, 8.grudnia. Na parkingu w Granicy zjawili się: Beata, Renata, oraz kibicujące: Kasia i Magda, a spośród Panów: AS, Darek, Darek Rosa, Jang z huską - Szarą, Jarek (prezes KB Droga), Ours brun, Rac, Zet, oraz cykliści – Michał, Piotr, Romek. Nieco póśniej dojechała też pozostała część rodziny DarkaR – Beata z Olą. Początkowo biegacze ruszyli zwartą grupa, jednak pierwsze kryterium górskie, które zapewniły nam wysoko wznoszące się wydmy, podzieliły stawkę, i uformowała się grupa liderów z DarkiemR, Oursem i Zetem, oraz rozpaczliwie nadrabiającą straty do czołówki Beatą. Następnie biegli: AS, Jang z Szarą, Rac, oraz Darek, z podziwiającą uroki grudniowej Puszczy w jesiennej jeszcze aurze, Renatą.
Na trasie towarzyszyli nam na rowerach: Michał, fotografujący nas i okolicę, Piotr, oraz Romek, który z opóśnieniem dotarł na start, lecz szybko nadrobił straty.
Trasę 43km, pokonali: Ours brun – w czasie 3.35, tuż za nim Zet, a kilka minut póśniej przybiegł też Darek Rosa. W limicie 5 godzin zmieścił się Jang z Szarą, na której ten dystans większego wrażenia nie zrobił, jakiś czas za nim ukończył zmagania też Rac. Natomiast tuż przed zmrokiem, z przygodami, ale w dobrym humorze, po ponad 7 godzinach na trasie, do Granicy dotarł Jarek.
Dystans pośredni, 31km, w czasie 2.37 pokonała biegnąca na większości trasy samotnie, Beata, oraz powracający po długiej kontuzji, ale w świetniej formie – AS. Pętlę 26km, pokonali Renata i Darek, bardzo dogłębnie podziwiając uroki Puszczy oraz sporządzając solidną dokumentację fotograficzną trasy.
Po biegu, przenieśliśmy się do umówionej wcześniej, gościnnej leśniczówki znajdującej się nieopodal, gdzie przy suto zastawionym stole i gorącym posiłku, do wieczora regenerowaliśmy siły, dzieląc się wrażeniami z trasy i rozmawiając na nie tylko biegowe tematy. Gdyby nie to, że ograniczał nas czas, rozmowom nie byłoby końca. Było to bardzo sympatyczne spotkanie, i zarazem sympatyczne uwieńczenie tej towarzyskiej, biegowej imprezy. Nie zawsze satysfakcji dostarczają tylko kolejne życiówki, czy tez kolejne, zaliczone duże maratony. Maraton Puszczański, choć ma inny wymiar, jest nie mniej ważny, zupełnie innych, ale z pewnością niezapomnianych wrażeń.
Tekst: Beata
Zdjęcia: Piotr S






Archiwum
Najnowsze
|